Po dwóch tygodniach intensywnych przygotowań, dwóch dniach zdjęciowych i trzech dniach spędzonych przy montażu i postprodukcji wypuszczamy w świat feniksa. Wszystko odbyło się trochę na wariackich papierach, termin oddania klipu był bardzo krótki i cały czas czuliśmy na plecach jego oddech. Niemniej jednak udało się i jesteśmy z niego trochę dumni.

Jak zwykle zaczęło się od burzy mózgów. Kupa głupich pomysłów (od tajemniczego rytuału w lesie po inne rzeczy, o których wolelibyśmy już nie pamiętać) i ten jeden, który klasycznie wyłonił się z: "ej, a co by było, gdyby…?". Film drogi to było coś, co zawsze siedziało nam gdzieś z tyłu głowy i korzystając z okazji wyskoczyło prosto na papier scenariusza. I bam! Tak narodziła się nasza historia. A ponieważ "film drogi" i "Ameryka" brzmią jak "pępek" i "brzuch", postanowiliśmy mrugnąć do Was okiem i pobawić się troszkę z konwencją. Simple as that.

Jak tylko napisaliśmy scenariusz, wiedzieliśmy, że historia musi być sfotografowana w intymny i troszeczkę brudny sposób. Specjalnie na tą okazję, po szybkim reasearchu kupiliśmy zestaw starych obiektywów Minolty. Są miękkie, ale mają w sobie "to coś", co powoduje, że kolory robią się gęste i wszystko tak pięknie pływa. Trudno to opisać słowami, ale jak zobaczycie klip to pewnie będziecie wiedzieli o co chodzi. Żeby dodać troszkę brudu założyliśmy sobie, że cały klip będzie nakręcony z ręki, a na montażu braliśmy celowo te fragmenty ujęć, których ostrość budziła sporo wątpliwości. Ziarno tylko dopełnia efektu. I tak, może jest przegięte, ale nie wyobrażamy sobie tego klipu inaczej.

Kręciliśmy w Piasecznie, Mysiadle (gdzie w trakcie zdjęć namalowali nam na asfalcie pasy) i w okolicach Góry Kalwarii. Szukaliśmy lekko "amerykańskich" plenerów za kryteria obierając czynniki takie jak: krzaki, odcień zieleni i wygląd pobocza. Bez dobrych krzaków by się nie udało.

Jak zwykle przygotowaliśmy sobie paletę kolorystyczną, która ograniczała występujące w kadrze kolory do czerwieni, błękitu i beżów i mimo, że przestrzegaliśmy jej jak dziesięciu przykazań (chociaż może nie jest to najlepszy przykład ;-)), obyło się bez malowania drzew. Wszystkie kostiumy, rekwizyty i pojazdy, które widzicie na ekranie są wyjęte właśnie z palety. Stacja benzynowa też!

Nie udało nam się znaleźć pistoletu-zapalniczki (wszystkie były albo żarowe, albo niesprawne), więc płomień nakręciliśmy w łazience i wkleiliśmy go w kadr. Podobny los spotkał płonący brezent, bo po konsultacji z zaprzyjaźnionym pirotechnikiem okazało się, że brezenty nie płoną, tylko topią się. No cóż - magia kina...
reżyseria: Dorota Piskor
zdjęcia: Tomek Ślesicki
scenariusz: Dorota Piskor / Tomek Ślesicki

kostiumy: Katarzyna Stępień
charakteryzacja: Małgorzata Jurkiewicz
montaż i postprodukcja: Tomek Ślesicki
gaffer: Katarzyna Średnicka
kierownictwo produkcji: PSYCHOKINO
pomoc produkcyjna: Ake Sawaryn
kierowca: Waldek Węglewski
fotosy: Agata Chybińska

występują:
Hubert Mikołajewski
Anna Wysocka
Jacek Ryś
Izabela Komoszyńska
Tomasz Dąbrowski
Maciej Gołyźniak
Bartosz Mielczarek
Piotr Blak

dziękujemy:
Krzysztof Bors
Piramida Film
Edyta Mikołajewska
Radek Słomski
Michał Hurkacz
Magdalena Zielińska
hotel Georgea
Bruno Brejt


/ (1 of 1)